RSS
sobota, 16 stycznia 2010
Gdzie kotly kują

- Tato, chciałbym z tobą porozmawiać.

Stary Kiernelecki podniósł znacząco brwi.

- Bo widzisz, znalazłem sobie pracę. Wiem, nie jest to branża w której ty byś mnie widział, ale pan Drzewiecki zaoferował mi praktykę, poza tym będezie płacił więcej niż inni swoim praktykantom, no i w końcu, jak już będę mial fach w ręku, to będę miał coś co mi nie zginie. Wiesz, jaką umiejętność. Poza tym być spawaczem, to całkiem dobra fucha w ostatnich czasach. Wiesz, Drzewiecki poszerza swój asortyment o beczkowozy, kotly a nawet konstrukcje szklarniowe. I to wszystko w ostatnich miesiącach. Będzie potrzebował rąk do pracy i jest gotowy za to zapłacić - potokiem słów Kiernelecki junior starał się zagadać swoje rację. - No i nam teraz każdy grosz się przyda. A jak nadejdzie nowy rok to może będę miał nawet coś odłożone by rozpocząć jakąś własną działalność.

Kiedy Kiernelecki junior przestał mówić, zapadła cisza.

- I, że ma cię teraz za tą twoją przemyślność niby pochwalić? - zapytał senior. - Niby za co? A kto zajmie się polem wiosną, kto stanie na targu co czwartek? Moje nogi w końcu odmówią posłuszeństwa, a ty to co dotychczas własnymi rękoma wypracowaliśmy przez pokolenia chciałbyś tak bez niczego przez palce przepuścić?

- Tato, nie, to nie tak. Obiecuję, że znajdę jakiś sposób, żeby to pogodzić. Poza tym widzisz, że nasza praca od lat to w rzeczywistości tkwienie w martwym punkcie.

- Nie mów tak. Ta ziemia utrzymywała nie tylko ciebie, ale twoją mame i mnie, a i też naszych rodziców i ich rodziców, jak dotychczas. Nie sądzę żebyś ty wymyślił teraz coś lepszego. Zresztą, po co ja to mówię. I tak zrobisz jak chcesz. Skończyły się czasy kiedy mnie słuchałeś. Ale potem... - stary Kiernelecki zawiesił na chwilę głos, po czym machnął ręką, gwałtownie wstał i wykuśtykał z pokoju.

"No to przynajmniej jedną rzecz mam z głowy", pomyślał junior. "Teraz jeszcze tylko Drzewiecki musi się dowiedzieć, że chce mnie zatrudnić".

 

Żeby pisać, trzeba pisać

Zwykle taką radę zwykło się dawać początkującym pisarzom: żeby pisać, trzeba pisać. Ja pisarką ani nawet początkującą nie jestem. Ale jak lepiej się nauczyć pisać, niż po prostu pisać?

Strzeżcie się więc tego miejsca, bo gdzie nieprawni piszą, tam bluzgi lecą ;-)

08:16, finfinka
Link Dodaj komentarz »